piątek, 20 września 2013

Mydło w góry

Po ostatnich trzech miesiącach, kiedy to 3 razy byłam w Dolinie Pięciu Stawów, piątkowy wieczór spędzam nie w restauracji, nie w kinie, ale w największym w mieście Decathlonie i oglądam nieprzemakalne spodnie i kurtki planując kolejny wyjazd w Tatry. I w tej właśnie uroczej scenerii dwupiętrowego sklepu sportowego natknęłam się na wiszące sobie niepozornie pośród kubków termalnych i karabinków takie oto wielofunkcyjne mydło w płynie z certyfikatem ecocert. Oczy mi się zaświeciły i czym prędzej zaczęłam czytać ulotkę. 
Pojemność 100 ml może wydawać się niewielka, ale jeśli mamy to wziąć w góry, jest w sam raz. Okazuje się, że jest to mydło, szampon, płyn do prania i płyn do mycia naczyń. Certyfikat ecocert oznacza w tym przypadku, że nie zaszkodzi nie tylko nam, ale i środowisku naturalnemu. Skład fantastyczny - mydło marsylskie na bazie biologicznego oleju palmowego, z dodatkiem olejku lawendowego. Jeden korek na 10 litrów wody wystarcza do prania, a pół korka do mycia naczyń. Jest zalecenie, aby mydło przechowywać w temperaturze powyżej 8 stopni Celsjusza. W sam raz na trekking. Do zobaczenia na szlaku:)

sobota, 7 września 2013

Aleppo

Nie będę debatować o konflikcie w Syrii, choć nigdy nie wiadomo, jak potoczą sie wypadki. Historia uczy, że takie wypadki nie kończą się dobrze. Nie o tym jednak chciałam napisać. Poza tym, że zwyczajnie boję się skutków takiego konfliktu międzynarodowego, w Syrii produkuje się najlepsze, moim zdaniem, mydło w kostce. Mydło Aleppo. Żadne marsylskie wymysły żabojadów. Słono-morski zapach nie uwiódł mnie od razu, ale dziś jestem od niego niemal uzależniona. Mydło nadaje się do mycia całego ciała, od stóp do głów. Doskonale natłuszcza. Jeśli po kąpieli z tym mydłem nie używam balsamu do ciała, nie mam uczucia ściągniętej i suchej skóry. 
Wobec niepokojąco dynamicznego rozwoju wypadków na arenie międzynarodowej, robię zapasy mydła. Kolejne kostki leżą na półkach z bielizną. Przy okazji to świetna ochrona przeciw molom. Mam nadzieję, że miasto Aleppo będzie mi się nadal kojarzyło z tym cudownym mydłem, a nie z wojną. Czas pokaże.