poniedziałek, 21 października 2013

Lista (nie)życzeń

Nie wszystko złoto, co się świeci i nie każdy ekologiczny kosmetyk jest fajny. 
Tym razem lista moich niewypałów, kosmetyków, których nie polecam, choć mają dobry skład. 
1. Dezodorant crystal essence lawendowy - co ciekawe, inne wersje zapachowe były w porządku, ten nie działa w ogóle. Miałam wrażenie, jakbym rano niczego nie użyła. Więcej go nie kupię.
2. Płyn do demakijażu oczu alverde - szczypie w oczy, dwie fazy nie chcą się wymieszać, przez co jest tępy w użyciu, słabo działa i trzeba się napracować, żeby usunąć tusz do rzęs.
3. Balsam do ust alverde - firmę generalnie lubię, ale z wyjątkiem tych dwóch produktów. Balsam znika z ust w błyskawicznym tempie, więc trzeba powtarzać aplikację, co zakrawa na nerwicę natręctw, a i tak mam wrażenie, że wargi są suche i spierzchnięte.
4. Odżywka do paznokci Alterra - na szczęście niedostępna w polskich Rossmannach (kupiłam w niemieckim). Nie mam pojęcia, po co jest ten produkt. Z paznokci odżywka po prostu znika po pomalowaniu, skórek nie nawilża. 
5. Lakier do paznokci Zoya - bez formaldehydu, bez ftalanów, bez toluenu i bez sensu. Nie da się tym pomalować paznokci, zostawia okropne smugi, które po wyschnięciu jeszcze bardziej widać. Do tego w krótkim czasie się paskudnie rozwarstwił (na zdjęciu widać pływający na powierzchni olej). To było ostatnie zdjęcie w życiu tego lakieru. Aktualnie jest w koszu na śmieci. 




wtorek, 1 października 2013

Fałszywa różowa wstążka

W październiku nie mówi się o niczym innym, jak o raku piersi. Nagle pojawia się różowa wstążka, którą uśmiechnięte konsultantki wpinają w płaszcze zdezorientowanych klientek perfumerii. Kilka firm kosmetycznych trąbi o profilaktyce i zachęca do zrobienia USG. 
Ja też zachęcam do zrobienia badania USG piersi, ale oprócz tego zachęcam do zaprzestania używania kosmetyków z parabenami. To jest dla mnie profilaktyka. Badania nad szkodliwością parabenów przypominają trochę partyzantkę. Koncerny kosmetyczne skutecznie blokują publikację wyników badań negatywnych dla parabenów i jednocześnie promują badania z nader odkrywczą konkluzją, że jednoznacznie nie wiadomo, czy parabeny powodują raka piersi, trzeba zrobić więcej badań, w sumie to może trochę są szkodliwe, ale w kosmetykach występują w niewielkich ilościach, więc nie ma się co przejmować. 
Co to za poparcie walki z rakiem piersi, a zarazem stosowanie rakotwórczych składników w kosmetykach? Dlatego wolałabym, żeby Avon zamiast organizować marsz różowej wstążki, usunął ze swoich kosmetyków wszystkie kontrowersyjne składniki. Z parabenami na czele.