niedziela, 25 maja 2014

Maść na alegię, otarcia, zaczerwienienia

Potrzebna mi była na gwałt maść dla zaczerwienienionej delikatnej skóry. Czasami zdarza się reakcja alergiczna na przeróżne rzeczy: depilacja, konserwanty w kosmetykach, czy jedzeniu, płyn do prania, a nawet taśma klejąca do opatrunku. Swędzenie, pieczenie, czerwona skóra, potem drapiemy i gotowa łuszcząca się skóra ze stanem zapalnym. Czyli jest coraz gorzej. Musiałam szybko działać. 
Skusiła mnie maść bez sterydów i z wyraźnym oznaczeniem 100% pochodzenia naturalnego. Przeczytałam skład i kupiłam bez zastanowienia. Maść okazała się strzałem w dziesiątkę. Po pierwszej aplikacji zaczerwienienie i swędzenie ustąpiło. Maść się szybko wchłania, więc można od razu założyć ubranie, nie ma też żadnego zapachu, co odbieram na plus. Ma odpowednią konsystencję kremu, ale niezbyt gęstego. Kilka dni smarowania zaczerwienionego miejsca wystarczyło. Maści zostało jeszcze sporo w tubce, na pewno warto mieć takie remedium w domu, zamiast biec do dermatologa po antybiotyki i sterydy. 

poniedziałek, 19 maja 2014

Bez fluoru

Pasty do zębów używam na zmianę - raz z fluorem, raz bez. Oczywiście duzo łatwiej jest znaleźć pastę z fluorem. Ale podejmuję wyzwanie i szukam past bez fluoru, żeby nie być za bardzo uległą. 
Tak, tak, naczytałam się w internecie spiskowych teorii na temat fluoru i uważam, że coś w tym jest. Podobno podczas II wojny światowej fluor był używany jako swego rodzaju broń chemiczna. Dodany do wody pitnej w obozach koncentracyjnych powodował, że więźniowie byli bardzie ulegli, mieli mniejsze tendencje wolnościowe, łatwiej było nimi manipulować. Tymi odkryciami dzielił się ponoć Hitler ze Stalinem, a po wojnie całą dokumentację na ten temat mieli przejąć Amerykanie. I kto ma dziś fluoryzowaną wodę w kranach? Amerykanie właśnie. 
Tak, czy inaczej, od czasu do czasu warto zrobić sobie przerwę od fluoru. Zęby od tego na pewno nie wypadną. Ostatnim moim odkryciem jest miętowa pasta Green People. Kupiłam ją w niewielkim sklepiku ze zdrową żywnością. Ma miętowy zapach, konsystencją nie odbiega od tradycyjnych past do zębów, pozostawia w ustach uczucie świeżości. No i przy okazji ćwiczę asertywność;)