czwartek, 27 sierpnia 2015

Manuka w miodzie i kremie

Było sobie drzewo o nazwie Manuka, które rosło tylko w Nowej Zelandii. Przyleciały do niego pszczoły i wyprodukowały super miód, który okazał się dużo zdrowszy niż zwykły miód. Ma znacznie większe działanie antybakteryjne, działa na układ pokarmowy i odpornościowy. 

Kiedyś zamiast się zaszczepić na grypę, jadłam codziennie jedną łyżeczkę tego miodu. Przy czym nie wystarczy tak po prostu połknąć łyżeczkę. Trzeba ten miód powoli rozpuszczać w ustach, co nie jest wcale łatwym zadaniem. Normalny miód zalewam na noc wodą i rano piję na czczo. Manuka jest za drogi na takie rozcieńczanie. Nie wrzucam go również do herbaty, bo gorąca woda pozbawi go cennych właściwości. Teraz biorę sobie jedną łyżeczkę, kiedy mi się przypomni, tak bardziej profilaktycznie, na wzmocnienie odporności przed jesienią. Mogłabym go również używać bezpośrednio na twarz, ale tak się składa, że mam go też w kremie do twarzy. 

Krem Dr. Organic z miodem manuka używam jako kurację po wakacjach. Ma lekko miodowy przyjemny zapach. Jest tłusty, ale dobrze się wchłania. Stosuję go raz dziennie na dzień i dzięki temu nie mam przesuszonej po lecie cery. Krem łagodzi drobne wypryski i porządnie nawilża. Resztki kremu wsmarowuję w skórki wokół paznokci, które często mam suche. Słoiczek szybko schodzi, ale wystarczy na tyle, żeby przygotować skórę na chłodniejsze dni. 


wtorek, 25 sierpnia 2015

Wygrana Dr. Bronner's

Jestem z pokolenia, które bawiło się na podwórku i chodziło do lasu, a nie budowało go na Minecrafcie. Mam konto na instagramie, ale nie ogarniam snapchata. Tym bardziej ucieszyła mnie wiadomość, że wygrałam coś w konkursie instagramowym. I do tego kosmetyki ekologiczne! Ucieszyłam się jak moja córeczka z nowego gryzaka.

Dr. Bronner's to amerykański producent kosmetyków ekologicznych, znany przede wszystkim ze swoich kultowych mydeł - w płynie i w kostce. Można ich używać do mycia ciała i włosów, a także jako płyn do mycia naczyń i do prania. Mydła kupowałam do tej pory w USA (nie wiem, czy w Polsce jest oficjalny dystrybutor). Odkryłam też ich pomadki do ust w sztyfcie - fajne, tłuste i pachnące. Jakaż była moja radość, gdy okazało się, że wygrałam zestaw miętowy tej firmy.

Dostałam miętową pomadkę do ust, mydło w kostce oraz mini mydło w płynie w lnianym woreczku, z pozdrowieniami od Dr. Bronner's Europe. Już samo otwarcie paczuszki było zabawne, bo najpierw ukazała się pocztówka z napisem "don't panic, it's organic". Hasło świetne. Przesyłka raczej niewielkich rozmiarów, ale ten mały prezent niezmiernie mnie ucieszył. Jeszcze nie zaczęłam niczego używać, ale obwąchałam i w lnianym woreczku mydełka i pomadka czekają na swoją kolej. Skład jest oczywiście bez zarzutu (inaczej nie wzięłabym udziału w tym konkursie), potwierdzony amerykańskimi i niemieckimi certyfikatami. Dr. Bronner's ma oprócz mydeł także kosmetyki pielęgnacyjne do ciała, pasty do zębów, produkty do włosów. Ta wygrana zachęciła mnie do spróbowania innych kosmetyków. Czyli PR działa - wygrałam i chcę więcej:)




poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Sowa od Sylveco

Jak zobaczyłam urocze rysunki na opakowaniu, to już nie mogłam się doczekać, kiedy wypróbuję (a właściwie wypróbujemy z razem Tosią) te kosmetyki. Sfotografowałam je z Tosi ulubioną sową-pozytywką. W gronie ulubionych jest teraz sowa-pozytywka i sowa-kosmetyki. 

Sylveco dla dorosłych używam, lubię i polecam jako dobre kosmetyki naturalne w dobrej cenie. Ale nie będę pisać o linii dla dorosłych, tylko skupię się na dziecinnej. Nowa seria od razu mnie zaintrygowała. O ile płyn do kąpieli i krem pielęgnacyjny można znaleźć w wielu nawet ekologicznych seriach tego typu kosmetyków, to nie jest łatwo znaleźć zasypkę z tak genialnie prostym składem oraz oliwkę w żelowej fantastycznej konsystencji. Ale po kolei. 

Płyn do kąpieli zużyłyśmy obie na wakacjach. I tak zabrałam osobną torbę na kosmetyki dla siebie i dziecka, jednak zawsze staram się, żeby nie dublować produktów - jeden żel pod prysznic dla całej rodziny, jeden szampon, jedna pasta do zębów, itp. Oczywiście sprowadza się to głównie do pakowania kosmetyków dla dzieci, a używają również dorośli. Żel pod prysznic faktycznie ma kremową konsystencję, bardzo delikatnie się pieni i ma dość neutralny naturalny zapach. O zapachu nie dyskutuję, bo wiem, że istnieją na świecie matki, które zarzucają kosmetykom ekologicznym mało atrakcyjny zapach i zdecydowanie preferują nafaszerowane ftalanami sztuczne zapachy. Nie dyskutuję z nimi, tylko im współczuję. Opakowanie żelu wystarczyło nam na około dwa tygodnie, przy czym nie oszczędzałam, bo fajnie się go używało. 

Ewidentnym hitem okazała się oliwka, dzięki żelowej konsystencji. Oliwki zwykle się leją jak popadnie i zwykle gonię strużki po całym ciele, żeby zdążyć rozsmarować, zanim kapnie na podłogę. To pierwsza znana mi ekologiczna oliwka, która ma żelową konsystencję. Nic nie ucieka, dzięki czemu rozsmarowuje się wyśmienicie. Zapach miły neutralny. Wchłania się w miarę - w końcu nie oczekuję od oliwki, że będzie się błyskawicznie wchłaniać. Bardzo dobrze odżywia skórę ciała. Nadaje się także po opalaniu. W efekcie zużyłam całą oliwkę dla siebie i na pewno będę chciała następną.

Tosia za to miała okazję przetestować zasypkę dla dzieci. Na naszych długich wakacjach nad polskim morzem miałyśmy każdą pogodę, także upały. Dzieciom robią się wtedy potówki, niezależnie od stopnia roznegliżowania. I tu właśnie przydała się zasypka. Zgięcia łokci, kolan oraz szyja z przodu - tam często gromadzą się także resztki mleka i najlepiej położyć malucha na brzuchu, żeby spojrzał w górę i wtedy wyczyścić szyjkę, a potem użyć zasypki. Dla mnie zasypka sprawdziła się jako puder pod pachami po goleniu. Cenię ją za wyjątkowo prosty skład (skrobia kukurydziana, tlenek cynku, alantolina i olejek rumiankowy) i oczywiście brak talku. Takich produktów nie ma na rynku, więc zasypka Sylveco jest bezkonkurencyjna. 

Na koniec krem pielęgnacyjny. Jak na krem ma dość lejącą konsystencję. Również go podkradam mojej córeczce i mam dla niego niecodzienne zastosowanie - jest świetny jako serum na przesuszone końcówki. Nakładam na suche włosy niczym krem do stylizacji - zdecydowanie lepiej się układają, są wygładzone i nie puszą się.