sobota, 25 lutego 2017

Ziaja - to NIE są kosmetyki naturalne / these are NOT natural cosmetics

Są tacy, którym się wydaje, że Ziaja ma dobry skład. Bo białe proste opakowania, bo sklepy takie jasne, czyste, prawie apteczne, a panie sprzedające ubrane w białe fartuszki. Jeżeli dajecie się zwieść tym sztuczkom, to ten post jest dla Was.

Przyjrzyjmy się ich kremowi do rąk. Nie, nie kupiłam go. Pożyczyłam od koleżanki z pracy i po tym, co jej powiedziałam o jego złych składnikach, ma mętlik w głowie i chce go wyrzucić do kosza.

Co takiego jest w składzie tego kremu, że go tak nie lubię? Gliceryna, parafina, alkohol, silikon, a potem PEG… Do tego phenoxyethanol, parabeny, propylene glycol i zapach, który oczywiście jest sztuczny. Gliceryny nie lubię, bo mnie zapycha. Zamiast gliceryny wolę np. masło shea. Parafiny unikam, jest mi do niczego niepotrzebna. Ja rozumiem, że nie jest rakotwórcza i nawet można pokusić się o stwierdzenie, że jest pochodzenia naturalnego. Cóż, podobnie jak ropa naftowa na stacji benzynowej, ale jakoś nie widzę chętnych do używania benzyny zamiast balsamu do ciała.

Jeśli chodzi o PEG, parabeny i propylene glycol to to są dla mnie absolutnie niedopuszczalne składniki. Możecie powiedzieć, że przesadzam, ale dla mnie to składniki rakotwórcze i nie zamierzam ich wsmarowywać w skórę. Tym bardziej, że jest mnóstwo innych kosmetyków, które takich składników nie zawierają. I o to właśnie chodzi! Mamy wybór. Nie jesteśmy skazane na kremy z tymi składnikami, bo one nie są niezbędne w żadnym kosmetyku. Nie dajcie się zwieźć producentom, że to niewielka ilość, albo że parabeny to najlepiej przebadane konserwanty. To tanie konserwanty, penetrujące skórę, odkładające się w organizmie.

Ziaja udaje naturalną markę. Był nawet taki moment, że na liście składników był olej arganowy, które miał certyfikat ecocert, a poza tym oczywiście nic ciekawego. I umieścili logo ecocertu na opakowaniu chwaląc się, że ten olej arganowy w składzie jest taki właśnie ekologiczny. Tyle, że to logo wprowadzało w błąd, bo można było odnieść wrażenie, że cały produkt jest naturalny. W krótkim czasie logo i informacja o naturalnym certyfikowanym składniku zniknęła. Nie wykluczam, że stało się to za sprawą interwencji samego ecocertu. Tak czy inaczej marka ma fatalne składy i absolutnie nic od nich nie używam i nie polecam. Nie mają nic wspólnego z kosmetykami naturalnymi.


Some people say Ziaja is a natural brand. Because of white simple packaging, clean looking stores like a pharmacy and ladies dressed in white clothes. Don’t be fooled by all those tricks! If you are - this post is for you.

Let’s have a look at their hand cream. No, I didn’t buy it. I borrowed from a colleague at work and I told her the story about their bad ingredients. So now she is confused and is thinking of throwing away the cream.

So what’s in the cream, that I dislike it so much? Glycerin, paraffin, alcohol, silicone, and then a PEG... Next Phenoxyethanol, parabens, propylene glycol, and artificial fragrance. Glycerin might clog your pores (it does to me). Instead I prefer i.e. shea butter. Paraffin – another ingredient I avoid. It’s not toxic, but also easy to replace. There are plenty of ingredients you can put to hand cream but paraffin.  I know paraffin has kind of natural origin. Well, it is like oil at the gas station, but I can’t see people applying gasoline as a body lotion.

As for PEGs, propylene glycol, parabens – for me totally unacceptable. I think of those ingredients as totally carcinogenic and would not apply any of them on my skin. There are plenty of other cosmetics without such ingredients. And that’s the point! We have a choice. We are not forced to buy creams with these ingredients because they are not necessary in any cosmetic. Don’t be misled to producers, that it’s just a small amount, or parabens are safe preservatives. They are cheap, penetrate skin and accumulate in your body.

Ziaja pretends to be a natural brand. There was a moment, they had certified organic argan oil as an ingredient of one cosmetic and put ecocert logo on the package. The rest of ingredient list was not natural at all. Shortly after ecocert logo disappeared from the package. Maybe ecocert sent them a letter to stop doing such things? Anyway, I don’t buy their products and I don’t recommend this brand. They have nothing in common with organic skincare.







46 komentarzy:

  1. Ich seria "med" też zawiera podobne składniki, a nawet diazolidynyl i imidiazolidynyl urea, dmdm hydantoin, alpha isomethyl ionone, no same rewelacje, nawet linia do atopowej skóry. Najgorzej jest gdy ludzie Ci nie wierzą, najbardziej przykro, gdy używają tych produktów do pielęgnacji niemowląt, ale najstraszniejsza jest ta niewiedza, to jak kompletnie bez zastanowienia kupują i ładują na siebie tę chemię tonami, bo tak mówi marketing. Wierzę w to, że producentów w końcu dotknie ręka sprawiedliwości, za oszustwa, za pazerność, kosztem zdrowia, a nawet życia milionów ludzi i nie trzeba wiele, jeszcze trochę i ludzie będą mieć świadomość, która zmieni rynek, tak jest np. tuż obok w Niemczech, tam nawet zwykłe loreale, garniery i Nivee mają lepsze składy, niż u nas, tak też jest z żywnością, o czym powoli robi się coraz głośniej, producenci dają lepszą, zdrową jakość na rynki bogatych krajów, gorszą, szkodliwą lub co najmniej bezwartościową do Polski, a produkt ma identyczny wygląd, nazwę i co zastanawiające, również cenę. Producenci zasłaniają się popytem w danym kraju, to jest po prostu żałosne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Ten krem do rąk w porównaniu do innych kosmetyków Ziaja nie wygląda nawet tak źle... Mam kilka próbek, które trzymam po to, żeby mieć czarno na białym taki paskudny skład. Też ubolewam, że Ziaja robi kosmetyki dla dzieci z takim składem. Dorosłemu bym tego nie proponowała.

      Usuń
  2. Wiem, że nie mają rewelacyjnych składów, ale ich krem z mocznikiem do twarzy jako jeden z nielicznych przyniósł mi ulgę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat nie znam tego kremu, więc nie wiem, jaki ma skład i oczywiście nie wykluczam, że ten mocznik faktycznie działa.

      Usuń
    2. Ja wlaśnie też używam tego kremu z mocznikiem i też jakoś nie mogę się bez niego obejść. Ale w takim razie pozostałych kosmetyków będę raczej unikać, a siegałam po nie, bo są firmą cf wobec zwierząt

      Usuń
  3. Ja nie widzę powiem szczerze, aby Ziaja lansowała się na markę naturalną. Wystrój sklepu kojarzy się z apteką, co moim zdaniem, sugeruje apteczne, a więc nie naturalne, składy.
    Dla wielu osób te kosmetyki się sprawdzają plus wyprodukowane są w Polsce i mają dobrą cenę.
    Osoby lubiące naturalne / ekologiczne produkty raczej po Ziaję nie sięgną.
    Pozdrawiam,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prowadziłam pogadanki o kosmetykach naturalnych i właśnie tam słyszałam kilka opinii, że Ziaja jest naturalna. Mylić może seria liście Manuka (czy coś takiego). Zielone nadruki na białych opakowaniach i w ogóle miód Manuka kojarzy się ze zdrowym odżywianiem i szeroko pojętą ekologią. Ale skojarzenie z apteką też uważam za mylące i niebezpieczne. Bo przecież ufamy (przynajmniej w teorii), że to, co jest aptece, jest zdrowe, a na pewno nie szkodzi, tylko ma leczyć.

      Usuń
    2. O braku rozsądku świadczy ufanie produktom tylko dlatego że są dostępne w aptece (to jak z suplementami, niby jak leki ale jednak nie). Dla mnie Zaja nigdy nie kojarzyła się z kosmetykami naturalnymi, to zawsze były tanie, całkiem dobrze działające, nieatestowane na zwierzętach polskie kosmetyki. A ich składy nigdy nie były krótsze.

      Usuń
  4. Dla mnie to nie ma znaczenia czy marka jest polska marką, ja oczekuje efektów i braku ściemy w składach. Nawet kiedy nie sięgałam po naturalne kosmetyki to sprawdzając skład w Ziaji pod względem obecności parafiny i parabenów, które wtedy najbardziej mnie irytowały, spędzałam długie minuty w sklepie i moje oczy płakały ze zmęczenia. Ich seria med, będąc obiektywną, jest lepsza, ale to jest niewielki procent lepiej w porównaniu do reszty ich kosmetyków. Niskie ceny? to powinno ludzi zastanowić a nie cieszyć, no bo krem do rąk za 2 zł z groszami...Wiecznie słyszę, że ta firma jest taaaaaka świetna, ale ja dawno nic nie kupuje od nich oprócz małego wyjątku z początku roku, którego teraz żałuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli tak zobacz te produkty http://mariuszsiejak.pl/sklep 1 Kwietnia oficjalne Otwarcie Organic Life Produkty organiczne polskie i w bardzo dobrej cenie

      Usuń
    2. Też zgadzam się z opinią, że krem za kilka złotych nie może mieć super składników. Ale są na rynku tanie marki, które mają lepsze składy, głównie to niemieckie kosmetyki. Zdaję sobie sprawę, że tamtejszy rynek jest lepiej rozwinięty, konsument ma większy wybór, z kosmetyki naturalne dziesiątki lat tradycji. U nas popularność marki Ziaja wynika chyba z niskiej ceny i sympatii do polskiej marki, obecnej relatywnie długo na rynku. Dlatego dla mnie te składy są tym bardziej rozczarowujące i przykro mi, że producent tak nas (konsumentów) traktuje faszerując kosmetyki nieciekawymi składnikami.

      Usuń
  5. Przykro mi, że siejesz taką panikę. Ten caly alkohol, o ktorym wspomnialaś to cetearyl alcohol, a więc ze zwyklym alholem ma podobną tylko nazwe. Jest to tłusty emolient, wiec chroni skóre przed wysuszeniem. To jest krem do rąk, skład standardowy, nie widze nic złego. Silikon w takim kremie tez sie przyda, tak samo jak gliceryna i parafina. Szkoda tylko ze tak boisz sie parabenów, a nie wiesz co inne konserwanty, rzekomo bezpieczne, robią ze skóra. Niestety za duzo bzdur naczytalas sie w internecie i slepo w to wierzysz, na dodatek rozsiewasz to dalej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O alkoholu wspomniałam, że wolę bez niż z (to nie jest raczej sianie paniki). Standardowy skład kremu - zgadzam się - tani i beznadziejny. Wolę składy bez gliceryny, parafiny i parabenów - takie też są na rynku i to wcale niewiele droższe. Zgadzam się, że są gorsze konserwanty niż parabeny, np. imidazolidinyl urea - który Ziaja też chętnie stosuje. A co do samym parabenów, to nie czerpię tu wiedzy z internetu, mam sporo fachowej literatury na ten temat. Nie wierzę ślepo, tylko trzymam się faktów. Gdyby parabeny były faktycznie takie bezpieczne, to pewnie prawo w Danii w tym zakresie byłoby bardziej liberalne - ale nie wiem, czy coś wiesz na ten temat, bo w internecie nie jest łatwo znaleźć tę informację.

      Usuń
    2. Mnie rozbroił fakt, że sypnięcie parabenami do tego kremu producentowi najwyraźniej nie wystarczyło, i jeszcze okrasił phenoexytanolem. Taką ilość różnych konserwantów zrozumiem tylko, gdy do użycia kosmetyku używa się już zepsutych składników z rozwiniętymi obcymi kulturami. Nie zachęca.

      Usuń
  6. To fakt, że ziaja składy ma bardzo, bardzo przeciętne jednak wiele osób sobie ich kosmetyki chwali. Ja mam kilka ich produktów, które lubię choć składy pozostawiają wiele do życzenia. Co do parabenów to akurat nie do końca jest tak, że są one złe. Na pewno są najlepiej przebadane. Jeśli chodzi o parafinę to nie lubię jej w kosmetykach do twarzy, wiadomo dlaczego, za to w kremach do rąk czy balsamach mi nie przeszkadza. Mimo wszystko do ziaji podchodzę z wielkim dystansem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że parabeny są dobrze przebadane. Ale pamiętajmy, że prawo co do ich koncentracji w kosmetykach się zmienia (obecnie są większe obostrzenia). Nie twierdzę, że parafina jest rakotwórcza, ale z podobnych względach jej nie lubię w kosmetykach do twarzy. A skoro znalazłam sporo marek oferujących kremy do rąk, czy balsamy bez parafiny, to nie widzę powodu, dla którego miałabym tkwić z kosmetykami z parafiną. Poza tym zwykle jest tak, że obok tej parafiny są jeszcze jakieś np. glycole, których nie chcę w kosmetykach jakichkolwiek. Kosmetyki naturalne nie mają parafiny i żadnych innych składników, które dla mnie są na tyle kontrowersyjne, że wolę ich unikać.

      Usuń
  7. Zgadzam się w 100%... po prawie 10 masażach z użyciem oliwki w zelu w wersji rozgrzewającej doprowadzam swoje plecy i ramiona do ładu :( minął miesiąc, a ja nadal je "zaleczam". Chcialam rowniez dodac, iż nie jestem typem alergika. Pierwszy raz taka sytuacja mi się zdarzyła, ale patrząc na skład wszystko jest możliwe... nie polecam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubiłam Ziaję,a szczególnie miłością darzyłam swego czasu Dwufazowy płyn do demakijażu oczu, zużyłam wiele opakowań, moim soczewkom i oczom służył długo aż nagle zaczął potwornie uczulać, skończyło się na silnej egzemie i sterydach na powiekach, bo nic nie chciało łagodzić tej reakcji. Jak się później dowiedziałam zmienili skład. Od tej pory omijam tą markę szerokim łukiem, choć miałam epizody ze stosowaniem ich kosmetyków. Ale ja rasowy alergik ze skłonnością do częstych egzem, nie mam zamiaru ryzykować dodatkowo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele razy spotkałam się ze zmianą składu w tym samym kosmetyku. Niestety nie towarzyszy temu żadna kampania informacyjna. Nie zawsze zmiana jest na lepsze. Sama też nacięłam się kilka razy. Wtedy też nauczyłam się, że trzeba cały czas czytać listę składników, bo można być (nie)mile zaskoczonym.

      Usuń
  9. Brawo! Jako kosmetolog zgadzam się co do koszmarnego składu Ziaji. Dodam tylko tajemniczo, że produkty tej firmy zawierają też gorsze konserwanty niż parabeny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście - np. imidazolidinyl urea albo 2-bromo-2-nitropropane-1 3-diol.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  10. "Gliceryny nie lubię, bo mnie zapycha. Zamiast gliceryny wolę np. masło shea."

    Owszem zapycha i nie używałabym jej do skóry twarzy, ale do skóry rąk zwłaszcza w zimie już tak i przynosi to korzyści.

    "Możecie powiedzieć, że przesadzam, ale dla mnie to składniki rakotwórcze i nie zamierzam ich wsmarowywać w skórę."

    Co to znaczy dla mnie? Może warto przytoczyć jakieś wyniki badań, bo w takim przypadku własne poglądy niepoparte badaniami są mało przydatne. Artykuł porusza ciekawy temat, ale jak dla mnie jest mało konkretny - sporo o własnych preferencjach, mało argumentów które do wyrobienia takiego zdania doprowadziły.

    Nie jestem jakąś wielką fanką Ziai, lubię jeden krem od nich, który w stosunku do ceny ma całkiem dobry skład. Ta firma zawsze będzie cieszyć się popularnością, bo oferuje produkty w atrakcyjnych cenach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ Każdy może używać czego chce. A ja również unikam Ziaji jak ognia bo składy fatalne.Są inne firmy, które produkują zdrowe naturalne kosmetyki też w przystępnych cenach. Wystarczy tylko poszukać. Mogę Ci pokazać kosmetyki w których jest bardzo duża zawartość wyciągów roślinnych bez zbędnych pochodnych przemysłu chemicznego. Wic już nie broń tak tej ziaji.

      Usuń
    2. "Dla mnie to składniki rakotwórcze" oznacza tyle, że uznaje badania, które tego dowodzą. Np. parabeny są dobrze przebadanymi konserwantami. Są badania, których wyniki wskazują na ich działanie kanceroenne, ale są też wyniki, że w małych ilościach nie są szkodliwe. Ja wychodzę z założenia, że unikam tego, co jest potencjalnie szkodliwe (w tym przypadku parabeny). Bo jeśli za kilka lat okaże się, że mamy niezbite dowody, że jednak parabeny są rakotwórcze i z tego powodu zostaną uznane za zakazane do stosowania w kosmetykach - to ja nie chcę być królikiem doświadczalnym dla firm kosmetycznych. A co do wyników badań, to mam, ale w książkach, literaturze fachowej, a nie w internecie, więc nie da się tego podlinkować. Temat, jaki poruszyłam w artykule jest taki, że Ziaja w pewien sposób może być traktowana jako marka, która jest naturalna. Dowodem tego są choćby komentarze pod tym postem. Niejedna dziewczyna myślała, że Ziaja ma fajny skład, co pośrednio sugerowało opakowanie, forma sprzedaży i tzw. przekaz marketingowy. Do wyrobienia mojego zdania na temat kosmetyków marki Ziaja doprowadziły lata czytania i analizowania listy składników. Jeszcze 4 lata temu Ziaja stosowała bardzo nieładny trick marketingowy - przy niektórych faktycznie naturalnych składnikach był odnośnik do gwiazdki z wyjaśnieniem, że to surowiec zaaprobowany przez ecocert. Później to zniknęło z opakowań, ale w internecie można sobie poszukać zdjęć składów Ziai z tym właśnie napisem. Dlatego nie lubię tej firmy, bo to było działanie ewidentnie wprowadzające klientów w błąd.

      Usuń
  11. Ziaja jest producentem kosmetyków na dużą skalę. Wg prawa powinny w niezmienionym stanie pozostać przez okres przydatności do użycia (czyli od 6 do 30 m-cy). Jak wyobrażasz sobie krem do rąk, czy jakikolwiek inny o takiej przydatności do użycia bez zastosowania konserwantów? To nie jest przydomowa wytwórnia eko-czegoś, tylko wielka fabryka, i tak jak KAŻDY producent (w Polsce i poza nią) takowe stosuje. Jedynie szampony do włosów, mydła w płynie czy żele do kąpieli mają jako zagęszczacz sól, która sama w sobie jest konserwantem.
    Przed jakąkolwiek KRYTYKĄ jakiegokolwiek produktu proponuję Ci zapoznać się z procesem produkcji kosmetyki białej (pielęgnacyjnej), z zasadami i wymogami przemysłu kosmetycznego, bo jesteś laikiem w tym temacie a wydajesz opinie... na jakiej podstawie? Czytając etykietkę?
    Pracowałam przez prawie 20 lat w tej branży, co prawda jako przedstawiciel handlowy, ale znany jest mi proces produkcji, zagadnienia badań nad okresem przydatności do użytku, czy konieczność stosowania konserwantów. Jedyną firmą, której kosmetyki pielęgnacyjne zmieniały konsystencję (warzyły się), zmieniały zapach (jełczały) po upływie terminu przydatności to marka LUMENE - świadczyło to o minimalnym zastosowania konserwantów. Patrząc na ich etykietkę też widzisz owe konserwanty, nie znasz jednak ich ilości. Trudno więc oceniać jakikolwiek kosmetyk na jej podstawie. Zwróć uwagę na produkty apteczne - ich skład jest również bogaty w konserwanty... ale jeszcze raz podkreślam - nie znasz ich ilości.
    Jeżeli nie chcesz stosować kosmetyków z konserwantami - proponuję Ci używania wszelakich olejów - masz ich do wyboru całą gamę - rzepakowy, lniany, słonecznikowy... te produkowane przez małe, rodzime wytwórnie dają gwarancję niestosowania konserwantów, uważaj na te sprowadzane - olej argonowy, kokosowy, masło shea czy karite. Nie masz gwarancji skąd pochodzą, i czy ich etykietka prawdę Ci powie.
    Wydając pewnym głosem swoje opinie zapoznaj się dokładnie z zagadnieniem, bo niestety nie są miarodajne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko wyobrażam sobie krem do rąk, czy inny kosmetyk bez konserwantów, których używa Ziaja, ale znam całe mnóstwo takich właśnie kosmetyków! To nie prawda, że każdy producent stosuje konserwanty, które w składzie ma Ziaja. Proponuję zapoznać się z listą składników kosmetyków naturalnych. Nie wszystkie z nich mają krótki termin przydatności do użycia. Sporo ma termin 12 miesięcy i więcej. Z prawnego punktu widzenia - nie ma czegoś takiego jak produkty apteczne, czy nawet dermokosmetyki. Nie ma odrębnej regulacji prawnej dla kosmetyków sprzedawanych w aptekach. Więc to, czy kosmetyki sprzedawane w aptece mają więcej, czy mnie konserwantów, nie ma tu żadnego znaczenia. Faktycznie oleje nie wymagają stosowania konserwantów. Również je stosuję - są świetne na noc i do pielęgnacji ciała.

      Usuń
    2. Istnieje całe mnóstwo kosmetyków bez konserwantów lub konserwowanych wartościowymi składnikami. Te kosmetyki się nie psują, a dlaczego? Ponieważ są produkowane z najwyższej jakości składników, przy użyciu małej ilości wody, bez kombinowania i oszukiwania, na sprawdzonych recepturach mających swoją tradycję. Porównaj sama dżem kupiony w sklepie ze składem zawierającym całą tablicę mendelejewa z takim zrobionym samodzielnie w domu z 4 składników, owoców, cukru, odrobiny wody i kwasku cytrynowego, ugotuj, przelej do słoika i go zapasteryzuj, następnie otwórz obydwa produkty w tym samym czasie, posmakuj i schowaj do lodówki, sama się przekonasz, co zepsuje się pierwsze, a co się w ogóle nie psuje. Naturalny produkt nie potrzebuje tylu konserwantów, co sztuczny! Sama uległaś tej histerii marketingowej (co mnie nie dziwi, skoro tkwiłaś w tym po uszy) i nie masz pojęcia, o czym piszesz, lepiej się nie kompromituj.

      Usuń
  12. Ja Ziai produkty średnio lubię, ale też nie panikuję na ich widok. Methylparaben (lub jakiś inny paraben, nie jestem pewna) znajduje się też w jagodach, a jakoś są uważane za zdrowe. Gliceryny zawsze w kosmetykach szukam. Coś z parafiną lubię nałożyć na inne, nawilżające bezpośrednio nawilżające kosmetyki, coby mi to wszystko z mojej suchej skóry nie uciekało. Nie wszystko, co naturalne jest lepsze. Zwykle naturalne kosmetyki mają bardzo lekkie konsystencje i nie zawierają składników, które by zapobiegały uciekaniu wody ze skóry, dlatego ja albo je odrzucam, albo nakładam właśnie na nie coś z parafiną. Więc tak jak mówię, Ziaję średnio lubię, bo jeśli chodzi o kremy, to raczej nawilżają pośrednio niż bezpośrednio, a ja zawsze szukam jakiejś gliceryny, mocznika, kwasu hialuronowego i wszystko, co wodę przyciąga. Ale poza tym nic do nich nie mam i myślę, że we wszystkim należy znaleźć złoty środek ;) Leki też nie są naturalne w większości, a je stosujemy jednak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na podstawie mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że parafina sprawdza się przy atopowym zapaleniu skóry (podobnie jak gliceryna zresztą). Unikam natomiast wszystkich parabenów, bo znam wiele marek kosmetycznych, które ich nie używają, co oznacza, że da się wyprodukować kosmetyk bez parabenów, zarówno droższy, jak i tańszy. Też biorę leki w razie potrzeby nie leczyłabym zapalenia oskrzeli samą witaminą C. Również szukam złotego środka i tam, gdzie nie znajduję ekologicznych odpowiedników używam produktów zupełnie nienaturalnych, jak np. perfum (choć tutaj ostatnio odkryłam ciekawą firmę, ale muszę się im jeszcze przyjrzeć).

      Usuń
    2. Angelika, to że "jakiś paraben" znajduje się w jagodach, nie znaczy, że ten sam paraben jest w składzie kremu. Krótko mówiąc: nie starczyłoby jagód na tak masową produkcję... Metylparaben w kosmetyku może udawać ten naturalny, ale raczej naturalny nie jest - tak jak np. kwas salicylowy uzyskany sztucznie po to, by zapewnić dochód producentowi i firmom farmaceutycznym - bo nie można opatentować kory wierzby! To w skrócie obraz kosmetologii i farmacji. Leki (a raczej "leki") oczywiście nie są naturalne, i nie każdy je "stosuje" - ja np. nie, i znam wiele osób, które do apteki idą tylko po plaster na obtartą piętę.
      Całe szczęście, że następuje odwrót od chemii i renesans dawnej wiedzy. Ludzie interesują się sposobami na prawdziwe zdrowie wewnętrzne i zewnętrzne, a nowo powstające firmy mają tego świadomość i wiedzą, że dłużej nie da się "pogrywać" z klientem nabierającym coraz większego rozeznania.
      Czytam etykiety od kiedy przeszłam na wegetarianizm - czyli od 23 lat. Przyznam, że te kosmetyczne nieco mniej uważnie - aż trafiłam na producenta, który jest jednocześnie nauczycielem. Dlaczego to piszę? Bo wspomniałaś o bardzo suchej skórze, z której "ucieka woda", więc żeby ją zatrzymać trzeba te skórę pokryć warstwą niedopuszczającą powietrza... Otóż nic bardziej błędnego. Jak się okazuje takie traktowanie skóry na dłuższą metę jej szkodzi - bo rozregulowuje jeszcze bardziej jej funkcje. Należy zadziałać kompleksowo, wspomagając owe funkcje m.in. za pomocą nawilżania głębokich warstw skóry, odżywiania jej komórek, wspomagania ich procesów metabolicznych, stymulowanie biosyntezy kolagenu i elastyny. Owszem, naturalne JEST lepsze - pod warunkiem, że faktycznie jest naturalne, i że wiemy, jak tego używać. Większość sprzedawanych nam substancji nie jest biozgodna z naszym organizmem - czy to zewnętrznie, czy wewnętrznie (patrz np. wchłanialność "witamin" czy innych preparatów "odżywczych"). Przy okazji: ponoć kwas hialuronowy w kosmetykach nie występuje - tylko jego sole, a to jednak co innego.
      Sama mam suchą skórę i wiem coś o problemach z tym związanych. Latami szukałam naturalnych i skutecznie działających produktów - aż wreszcie znalazłam, wraz z wiedzą dermatologiczną :)

      Usuń
  13. A co z ich pastą do zębów? Też jest tak tragiczna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jednej z past Ziai widziałam propylene glycol, którego unikam. Ale nie znam wszystkich ich past. Musiałabym zobaczyć listę składników.

      Usuń
  14. To zabawne, ponieważ ja nigdy nie pomyślałam, że Ziaja produkuje składniki naturalne! Nawet przenigdy takiej informacji nie znalazłam na opakowaniu... Nie wiem jak to skomentować. Zatkało mnie, haha ��. Widocznie niektórzy ludzie są bardzo prości i biorą szatę graficzna jako wyznacznik... chociaż ja bym i tak po "ubraniu" tego nie stwierdziła. Weźmy pod uwagę dla porównania szatę firmy Avene.Rowniez mają proste białe opakowania z napisem. Ciekawa jestem czy te osoby również sądzą, iz mają do czynienia z naturalna firma. Śmiech na sali ��. Ludzie wystarczy troszkę poczytać..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie masz z kosmetykami Ziaja do czynienia od niedawna. Kilka lat temu umieszczali na opakowaniu informację "surowiec zaaprobowany przez ecocert" przy naturalnych składnikach, które występowały obok tych kompletnie nieaprobowanych przez jakiekolwiek organizacje certyfikujące kosmetyki. Także to właśnie dowodzi, że Ziaja chciała być bardziej eko. Napis zniknął wkrótce z opakowań, ale w internecie znajdziesz zdjęcia tych starych etykiet bez problemu.

      Usuń
  15. Nie dziwi mnie taki hejt na Ziaję, która jest konkurencją Naturativ. Sicilia napisała o tych kosmetykach w taki sposób, aby móc potem skłonić do używania Naturativ, bo na tym blogu reklamują i sprzedają te kosmetyki. Jeśli o skład chodzi, każdy powinien po prostu czytać skład przed zakupieniem towaru i samemu decydować, a nie słuchać blogerów. Ja z Ziaji lubię pastę do zębów, czasem coś kupię do kąpieli, krem oliwkowy dawno temu mnie uczulał, ale to kwestia indywidualna, każdego może uczulić coś innego. Ale nigdy nie pomyślałam o naturalności tych kosmetyków i kto powiedział, że to co w aptece to dobre, przecież każdy lek mam rozpisane właściwości niepożądane, skutki uboczne i zawsze jest ich sporo. Co do Ziaji to spotkałam się tylko z kemtarzami, że polskie i że tanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim: Ziaja NIE JEST konkurencją Naturativ. Chyba, że w takim rozumieniu, w jakim buła z MDonaldsa jest konkurencją dla burgera z organicznych buraków, bo i to, i to nadaje się do jedzenia.

      Usuń
    2. Magda - porównanie idealne! Uśmiałam się szczerze :DDDD
      Kwestia nadawania się do jedzenia żarcia z Maca tak samo dyskusyjna jak Ziaji do wcierania ;)
      Ziaja konkurencją dla Naturativ - hahahahahahahaaa :))))
      Kurcze, zaraz się jeszcze obrońcy Maca uaktywnią :DDDD

      Usuń
    3. 1. Ziaja nie jest konkurencją dla Naturativ - nie ta półka cenowa.
      2. Na moim blogu nie ma żadnych reklam, a tym bardziej nie sprzedaję tutaj żadnych kosmetyków.
      3. Zgadzam się, że Ziaja to tanie polskie kosmetyki. I tyle.
      4. Bardzo podoba mi się porównanie do McDonalda;)
      5. Też uważam, że trzeba czytać składy przed zakupem i wszystkich do tego zachęcam.

      Usuń
  16. "Głupota ludzka nie zna granic" - to nasuwa mi się na myśl czytając co poniektóre komentarze... Tu już nie chodzi o to, czy ludzie są przekonani o naturalności i dobroczynności kosmetyków Ziaji, ludzie nie przyjmują do wiadomości lub nie chcą przyjąć, że kosmetyki, które mamy powszechnie dostępne w sklepach i aptekach są szkodliwe i nafaszerowanie chemią! Jesteśmy od dziecka przesiąknięci przekonaniem, że kosmetyk musi być chemiczny, ten naturalny nie działa i jest fanaberią, wszystko co z apteki jest dla nas dobre. Tak zawsze było więc uważamy, że tak powinno być. A gdyby było na odwrót? Od zawsze mielibyśmy kosmetyki naturalne a nagle zaczęłoby się mówić o kosmetykach chemicznych. Co wtedy? Założę się, że wszyscy by je hejtowali, bo przecież od zawsze były te naturalne, są przecież wszędzie, wszyscy ich używają i to one są dobre. Chcę tu pokazać jak ślepo ufamy temu co jest nam znane a to błąd. Kosmetyki nie są wynalazkiem XX wieku, produkty naturalne były zawsze. Kiedyś nie było laboratoriów i tych wszystkich chemicznych substancji. Używało się właśnie specyfików kręconych z dostępnych w naturze składników. To do nikogo nie przemawia? Jak widać nie. Ignorowanie naturalnych kosmetyków jest łatwe, bo przecież nie działają, są drogie, szybko się psują, brzydko pachną a tak w ogóle to nie można ich nigdzie dostać. Wszyscy w ten sposób myślą, wszyscy używają chemicznych kosmetyków, są łatwo dostępne a znaczna ich część jest tania. Tak jest ludziom łatwiej bo przekonania trudno zmienić, a jeszcze trudniej przyznać się do błędu. Nie rozumiem atakowania autorki bloga za ten post. Napisała najprawdziwszą prawdę, której większość osób nie chce zaakceptować. Ps. Świetny blog, podziwiam odwagę w prezentowaniu własnej opinii ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję:) Moja opinia poparta jest rzeczowymi argumentami. Nie piszę, że Ziaja mi się nie podoba i kropka. Pokazuję, jakie ma składniki i wyjaśniam, których nie toleruję. Nie narzucam swojego poglądu nikomu. Po prostu nie chcę być królikiem doświadczalnym i wsmarowywać we własną skórę składników, które za jakiś czas mogą zostać uznane za szkodliwe i zakazane w kosmetykach. Tym bardziej, że jest alternatywa w postaci kosmetyków bez takich kontrowersyjnych składników - droższych i tańszych, polskich i zagranicznych. Chodzi o to, żebyśmy świadomie kupowały, czytały listę składników a nie wierzyły w reklamy i w to, że nie da się wyprodukować kosmetyków bez takich, czy innych konserwantów albo składników, które np. w kremach do rąk wcale nie są niezbędne.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo proszę. No właśnie, ludzie mają wszystko tutaj czarno na białym ale widać to nie dociera. Jest mnóstwo rewelacyjnych kosmetyków naturalnych, zdrowych, cudownie pachnących, działających i bezpiecznych. Wystarczy tylko poszukać i chcieć dowiedzieć się czegoś więcej a nie ślepo ufać producentom, reklamom czy opisom produktów. Jeżeli ktoś wierzy, że chemia komuś pomoże i jest dobra to trudno nikt nikogo na siłę uszczęśliwiać nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Problemem jest tytuł artykułu. Sugeruje, że Ziaja lansuje się na markę kosmetyków naturalnych (chociaż ja też niegdy nie odniosłam takiego wrażenia), a artykuł ma na celu zdemaskowanie, że tak nie jest. Wystarczy zmienić tytuł artykułu i po sprawie.

    OdpowiedzUsuń
  20. A dlaczego aurorka mialaby zmieniac tytul wpisu? To jej blog, jej opinie I jej wnioski. Pro ilosci anonimowych komentarzy widze, ze dzial marketingu Ziai wzial sie ostro do pracy 🙄

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja zupełnie nie rozumiem jak można myśleć, że ziaja jest naturalna. Mi bardziej wydaje się, że kreują się na dermokosmetyki i tak wyglądają ich sklepy - aptecznie. Dużo ludzi jednak twierdzi, że są naturlane.. Ja unikam i odradzam.

    OdpowiedzUsuń
  22. A ja używam naturalnych kosmetyków LARENS i jestem zadowolony.... Szampon, żel pod prysznic, krem do rąk i twarzy.... Kupuje w sklepie projectyoung.wellu.eu
    Pozdrawiam Kuba

    OdpowiedzUsuń